redaktora blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

Klejnocki

6 komentarzy

W swej powieści antykryminalnej „Przylądek pozerów” Jarosław Klejnocki nie usunął śladów wskazujących na to, że dzieło musiało powstawać przez dobre parę lat. Komisarz Nawrocki pokazuje w tramwaju miesięczny a nie kartę miejską, zaś czwórka jeździ na Pragę (choć w rzeczywistości od paru lat jeździ na Żoliborz). Na stronie 176 czyni zaś dygresje o tym, że żaden pisarz SF nie wymyślił telefonu komórkowego, podczas gdy Klejnocki na 100% czytał wydane 5 lat temu dzieło Pawła Dunin-Wąsowicza „Oko smoka”, gdzie przywoływana jest powieść Andrzeja Ziemięckiego „Schron na placu Zamkowym” (z 1947 r.), w której właśnie taki wynalazek się pojawia.

Jarosław Klejnocki „Przylądek pozerów” REDAKCJA: WIESŁAWA KARACZEWSKA, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005

W trzecim tomie swoich wspomnień „Lwy STS-u” Jarosław Abramow-Newerly na str. 104 pisze o śmierci Stalina: „Żałowali Stalina nie tylko komunista Picasso czy fizyk Albert Einstein, filozof Bertrand Russel i moralista Albert Schweitzer, ale nawet taki prześmiewca jak George Bernard Shaw”.
Warto jednakowoż przypomnieć, że Stalin umarł w roku 1953 zaś Shaw w 1950. Żałował za życia?

Jarosław Abramow-Newerly „Lwy STS-u” Redakcja: MAŁGORZATA WOJCIECHOWSKA Rosner & Wspólnicy 2005

Jastrun

16 komentarzy

W dzisiejszej GW Dariusz Nowacki omawia powieść Tomasza Jastruna pt. „Rzeka podziemna”. Znalazł tam m.in. taki kwiatek:
„pełne piersi zafalowały jak oceaniczna fala”.

Tomasz Jastrun „Rzeka podziemna” Jacek Santorski & Co, Warszawa 2005

Ukazał się nowy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka.
- w opowiadaniu „Griszka” dowiadujemy się na s. 264, że Rasputin to „niepiśmienny rozpustnik”, podczas gdy na stronie 279 tenże Rasputin czyta raport o sobie sporządzony przez agentów Ochrany.
- w opowiadaniu „Szansa” występuje mundur oficera Ochrany co w przypadku tajnej służby jest tak samo bezsensu jak mundur kapo w lagrze (patrz wpis dotyczący powieści „Kuzynki”).
- w opowiadaniu „Wieczorne dzwony” mówi sie o kijowskiej Akademii Medycznej, podczas gdy w XIX w. nie było takowej tylko wydział medyczny na tamtejszym uniwersytecie.

Andrzej Pililpiuk „2586 kroków” Fabryka Słów, Lublin 2005

Warto przypomnieć też pomyłkę w rodzajach jaką sprokurował w piosence „Kosmos” z płyty „Al Capone” mgr polonistyki Zygmunt Staszczyk. Otóż pierwszy jej wers brzmi „Jak dwie samotne satelity”. Tymczasem satelita – choć kończy się literą a – jest jednak rodzaju męskiego.

Nie można przejść obojętnie wobec błędnie stosowanych form dokonanych i niedokonanych czasowników w piosenkach. Tak oto proszę zwrócić uwagę na frazy „Nie poddaj się, bierz życie jakim jest” z „Acidlandu” Myslovitz oraz „Kiedy zbudzi cię dźwięk potłuczonego szkła” ze „Skarbów” Libera i Donia. O ile pierwszy cytat jest jedynie niepoprawny gramatycznie, to drugi również logicznie – szkło już potłuczone raczej nie trzeszczy (w odróżnieniu od szkła tłuczonego).

Jan Lechoń (1899-1956) jest autorem wiersza „Stara Warszawa”, napisanego w 1950 r. W jego drugiej zwrotce poeta pisze: „I tylko złote słońce co nade mną kona / Żywszym blaskiem oświeca dach starej Warszawy”. Lechoń dokonuje dalej retrospekcji, wracając do lat dzieciństwa. Ale na wiersz ten oprócz perspektywy historycznej należy patrzeć również z geograficznej. Lechoń znajdował się na emigracji w Ameryce a Warszawy miał już nigdy nie ujrzeć, skacząc 6 lat później z okna wieżowca.
Jak wiadomo, różnica czasu między Warszawą a Nowym Jorkiem wynosi 6 godzin (co mieliśmy okazję najwyraźniej uprzytomnić sobie 11 września 2001 r.). Lechoń wyobrażał sobie, że gdy nad nim zachodzi słońce, to właśnie mocniej oświetla Warszawę. Czy to możliwe? Tak, pod warunkiem, że znajdowałby się na Zachodnim Wybrzeżu, np. w Kaliforni w czerwcu, gdzie różnica czasu z Warszawą jest jeszcze a większa, a noc wyjątkowo krótka. Niestety, lektura „Dzienników” Lechonia dowodzi czego innego; poeta napisał Starą Warszawę we wrześniu, a ze Wschodniego Wybrzeża się nie ruszał. Astronomia nie była łaskawa tym razem poezji, Ziemia kręci się w przeciwnym kierunku, niż by to sprzyjało wiarygodności metafory Lechonia…
Trudniejszą jeszcze zagadkę zawarł stosunkowo niedawno poeta Jacek Podsiadło (ur. 1964). W wierszu „Post hippie” z 1986 r. (cytat wg. „Wierszy zebranych”, wyd II, s. 111) napisał on bowiem, że odkrył, iż świat kręci się w przeciwną stronę niż stare płyty Boba Dylana.
Dylan uchodził niegdyś za lewaka, ale przecież jego stare płyty kręcą się tak jak wszystkie winyle w prawą stronę, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. A dosłownie – w którą stronę kręci się świat – i czy się kręci? Czy światem jest Ziemia czy Wszechświat?

Coelho

3 komentarzy

Jak ciężki plecak jest w stanie nosić mężczyzna w sile wieku? Paolo Coelho wziął się za pisanie powieści „Demon i panna Prym”, poczynił zapewne odpowiednie doświadczenia, najpewniej na sobie samym. Z pewnością zakładał plecaki o różnym obciążeniu i wybierał się z nimi na przechadzki. Plecak, z którym udaje się do lasu pod hiszpańskim miasteczkiem Viscos tajemniczy przybysz – demoniczny bohater tej książki – waży 22 kilogramy, zawiera bowiem 11 dwukilowych sztab złota. Coelho informuje nas także, że ów przybyły z Ameryki Południowej Demon ma 52 lata, zaś Viscos, określane jako biedna mieścina – liczy 281 mieszkańców. Wiele w tych liczbach szacunku dla prostego czytelnika, autor niewątpliwie operuje konkretem.
Co do dziesięciu pozostałych sztabek „to jest ich dość, by każdy z mieszkańców Viscos nie musiał pracować do końca życia” – mówi tytułowy Demon do tytułowej panny Prym, ostantacyjnie zakopując na jej oczach swój skarb w lesie. Nie będę zdradzał, jak rozwinie się akcja tej pasjonującej powieści, wyjawię jedynie, że do jej zakończenia włącznie ta wypowiedź Demona nie zostaje zakwestionowana i przyjmowana jest przez autora jako prawda obiektywna. Niestety, aby uczynić wiarygodną scenę noszenia złota w plecaku do lasu, pisarz poświęcił niechcący logikę całej książki. Wnosząc ze zwyczaju płacenia za hotel kartą kredytową, akcja Demona i panny Prym musi rozgrywać się współcześnie. Gram złota kosztuje obecnie około 10 euro, zaś średnie zarobki we współczesnej Hiszpanii wynoszą – zależnie od regionu – 8 do 12 tysięcy euro rocznie. Złoto jest warte zatem niecałe ćwierć miliona euro, co należy podzielić przez 281 mieszkańców Viscos. Wychodzi mniej niż 800 euro na głowę. Przyjmując nawet, że Viscos jest naprawdę ubogim miastem, mniej niż dwa średnie wynagrodzenia miesięczne.
Czy posiadając kapitał 800 euro, da się nie pracować do końca życia? Przyjmując, że włożymy go nawet na 5–procentową lokatę terminową – aby żyć z odsetek, będziemy musieli utrzymywać się za około 10 eurocentów dziennie. Miejmy jednak nadzieję. że w kolejnej powieści Paolo Coelho wyjawi nam alchemiczną tajemnicę, jak tego dokonać.
Paolo Coelho „Demon i panna Prym” przeł. Basia Stępień i Grażyna Misiorowska, Drzewo Babel, Warszawa 2002
prze

Fisz

12 komentarzy

Niespecjalnie popisał się Fisz na płycie „F3″ wykonując utwór ze słowami „Ja mam dynamit wypełniony miłością”, gdyż dynamit jest to nasączona nitrogliceryną glinka, której już za bardzo czymś innym nie da się wypełnić.

Tworzywo Sztuczne „F3″ 2002

Kosmowska

1 komentarz

W dziejącej się współcześnie powieści „Prowincja” Barbary Kosmowskiej nauczycielka francuskiego ma jeszcze przedwojenne sztuczne zęby a nie jest na emeryturze, ciekawe kiedy zdążyły jej wypaść mleczaki?

Barbara Kosmowska „Prowincja” Zysk i S-ka, Poznań 2003 redakcja: ZOFIA DOMAŃSKA


  • RSS