Jan Lechoń (1899-1956) jest autorem wiersza „Stara Warszawa”, napisanego w 1950 r. W jego drugiej zwrotce poeta pisze: „I tylko złote słońce co nade mną kona / Żywszym blaskiem oświeca dach starej Warszawy”. Lechoń dokonuje dalej retrospekcji, wracając do lat dzieciństwa. Ale na wiersz ten oprócz perspektywy historycznej należy patrzeć również z geograficznej. Lechoń znajdował się na emigracji w Ameryce a Warszawy miał już nigdy nie ujrzeć, skacząc 6 lat później z okna wieżowca.
Jak wiadomo, różnica czasu między Warszawą a Nowym Jorkiem wynosi 6 godzin (co mieliśmy okazję najwyraźniej uprzytomnić sobie 11 września 2001 r.). Lechoń wyobrażał sobie, że gdy nad nim zachodzi słońce, to właśnie mocniej oświetla Warszawę. Czy to możliwe? Tak, pod warunkiem, że znajdowałby się na Zachodnim Wybrzeżu, np. w Kaliforni w czerwcu, gdzie różnica czasu z Warszawą jest jeszcze a większa, a noc wyjątkowo krótka. Niestety, lektura „Dzienników” Lechonia dowodzi czego innego; poeta napisał Starą Warszawę we wrześniu, a ze Wschodniego Wybrzeża się nie ruszał. Astronomia nie była łaskawa tym razem poezji, Ziemia kręci się w przeciwnym kierunku, niż by to sprzyjało wiarygodności metafory Lechonia…
Trudniejszą jeszcze zagadkę zawarł stosunkowo niedawno poeta Jacek Podsiadło (ur. 1964). W wierszu „Post hippie” z 1986 r. (cytat wg. „Wierszy zebranych”, wyd II, s. 111) napisał on bowiem, że odkrył, iż świat kręci się w przeciwną stronę niż stare płyty Boba Dylana.
Dylan uchodził niegdyś za lewaka, ale przecież jego stare płyty kręcą się tak jak wszystkie winyle w prawą stronę, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. A dosłownie – w którą stronę kręci się świat – i czy się kręci? Czy światem jest Ziemia czy Wszechświat?