W swej powieści antykryminalnej „Przylądek pozerów” Jarosław Klejnocki nie usunął śladów wskazujących na to, że dzieło musiało powstawać przez dobre parę lat. Komisarz Nawrocki pokazuje w tramwaju miesięczny a nie kartę miejską, zaś czwórka jeździ na Pragę (choć w rzeczywistości od paru lat jeździ na Żoliborz). Na stronie 176 czyni zaś dygresje o tym, że żaden pisarz SF nie wymyślił telefonu komórkowego, podczas gdy Klejnocki na 100% czytał wydane 5 lat temu dzieło Pawła Dunin-Wąsowicza „Oko smoka”, gdzie przywoływana jest powieść Andrzeja Ziemięckiego „Schron na placu Zamkowym” (z 1947 r.), w której właśnie taki wynalazek się pojawia.

Jarosław Klejnocki „Przylądek pozerów” REDAKCJA: WIESŁAWA KARACZEWSKA, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005