redaktora blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Powieść A. Pilipiuka „Operacja Dzień Wskrzeszenia” wyróżnia się zdecydowanie in plus w dorobku tego autora jeśli idzie o redakcję. Z jednym wyjątkiem – bohaterowie podający się za przybyszy z Australii mówią, że uczęszczali do gimnazjum w Auckland, które faktycznie znajduje się w Nowej Zelandii (por. J. Verne „Dwa lata wakacji”).

Redakcja: Katarzyna Pilipiuk (żona autora), Karolina Wiśniewska, Fabryka Słów, Lublin 2006

Goethe

2 komentarzy

W powieści niejakiego Zbigniewa K.S. Nowaka „Kapitan Goethe” będącej monologiem oficera SB wygłoszonym 30 IV 1990 r. bohater buduje tam metafory z uzyciem pojęć laptop i CD-ROM (w Polsce na pewno jeszcze nie były rozpowszechnione – w każdym razie ja laptopa zobaczyłem w 1992, a CD-ROM w 1994), powołuje się na sztukę Głowackiego „Antygona w Nowym Jorku” (fakt. prapremiera 1993) oraz „Prawdziwe życie Sebastiana Knighta” Nabokova (I polskie wydanie 1992).

redaktor prowadzący: Katarzyna Krawczyk, redaktor: Barbara Waglewska, Świat Książki, Warszawa 2006

Grażyna Plebanek „Dziewczyny z Portofino” WAB 2005
1. Mania stoi z kartkami na mięso w kolejce ewidentnie przed strajkami sierpniowymi – anachronizm, wprowadzono je dopiero w2 grudniu 1980 (od 1976 były tylko bony na cukier). Podobnie sklepy mięsne „komercyjne” w których ktoś robi zakupy, gdy bohaterki są pierwszoklasistkami w r. szk. 74/75 – wydaje mi się, że powstały dopiero po 1976.
2. Bohaterowie wracają w Warszawie wiosną 1987 z koncertu Perfectu – bzdura, w rzeczywistości jedyny koncert Perfectu w W-wie po reaktywacji w 1987 był jesienią na Stadionie X-lecia. Wcześniej, 1 IV 87 Perfect zagrał jeden koncert ale w Gdańsku
3. W 1987 napis „Józef Tkaczuk” – niemożliwe. Jak podaje Roch Sulima w „Antropologii codzienności” na podstawie wywiadów przeprowadzonych z autorami tej akcji, napisy te zaczęły się pojawiać dopiero w 1990.

Klejnocki

6 komentarzy

W swej powieści antykryminalnej „Przylądek pozerów” Jarosław Klejnocki nie usunął śladów wskazujących na to, że dzieło musiało powstawać przez dobre parę lat. Komisarz Nawrocki pokazuje w tramwaju miesięczny a nie kartę miejską, zaś czwórka jeździ na Pragę (choć w rzeczywistości od paru lat jeździ na Żoliborz). Na stronie 176 czyni zaś dygresje o tym, że żaden pisarz SF nie wymyślił telefonu komórkowego, podczas gdy Klejnocki na 100% czytał wydane 5 lat temu dzieło Pawła Dunin-Wąsowicza „Oko smoka”, gdzie przywoływana jest powieść Andrzeja Ziemięckiego „Schron na placu Zamkowym” (z 1947 r.), w której właśnie taki wynalazek się pojawia.

Jarosław Klejnocki „Przylądek pozerów” REDAKCJA: WIESŁAWA KARACZEWSKA, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005

W trzecim tomie swoich wspomnień „Lwy STS-u” Jarosław Abramow-Newerly na str. 104 pisze o śmierci Stalina: „Żałowali Stalina nie tylko komunista Picasso czy fizyk Albert Einstein, filozof Bertrand Russel i moralista Albert Schweitzer, ale nawet taki prześmiewca jak George Bernard Shaw”.
Warto jednakowoż przypomnieć, że Stalin umarł w roku 1953 zaś Shaw w 1950. Żałował za życia?

Jarosław Abramow-Newerly „Lwy STS-u” Redakcja: MAŁGORZATA WOJCIECHOWSKA Rosner & Wspólnicy 2005

Jastrun

16 komentarzy

W dzisiejszej GW Dariusz Nowacki omawia powieść Tomasza Jastruna pt. „Rzeka podziemna”. Znalazł tam m.in. taki kwiatek:
„pełne piersi zafalowały jak oceaniczna fala”.

Tomasz Jastrun „Rzeka podziemna” Jacek Santorski & Co, Warszawa 2005

Ukazał się nowy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka.
- w opowiadaniu „Griszka” dowiadujemy się na s. 264, że Rasputin to „niepiśmienny rozpustnik”, podczas gdy na stronie 279 tenże Rasputin czyta raport o sobie sporządzony przez agentów Ochrany.
- w opowiadaniu „Szansa” występuje mundur oficera Ochrany co w przypadku tajnej służby jest tak samo bezsensu jak mundur kapo w lagrze (patrz wpis dotyczący powieści „Kuzynki”).
- w opowiadaniu „Wieczorne dzwony” mówi sie o kijowskiej Akademii Medycznej, podczas gdy w XIX w. nie było takowej tylko wydział medyczny na tamtejszym uniwersytecie.

Andrzej Pililpiuk „2586 kroków” Fabryka Słów, Lublin 2005

Warto przypomnieć też pomyłkę w rodzajach jaką sprokurował w piosence „Kosmos” z płyty „Al Capone” mgr polonistyki Zygmunt Staszczyk. Otóż pierwszy jej wers brzmi „Jak dwie samotne satelity”. Tymczasem satelita – choć kończy się literą a – jest jednak rodzaju męskiego.

Nie można przejść obojętnie wobec błędnie stosowanych form dokonanych i niedokonanych czasowników w piosenkach. Tak oto proszę zwrócić uwagę na frazy „Nie poddaj się, bierz życie jakim jest” z „Acidlandu” Myslovitz oraz „Kiedy zbudzi cię dźwięk potłuczonego szkła” ze „Skarbów” Libera i Donia. O ile pierwszy cytat jest jedynie niepoprawny gramatycznie, to drugi również logicznie – szkło już potłuczone raczej nie trzeszczy (w odróżnieniu od szkła tłuczonego).

Jan Lechoń (1899-1956) jest autorem wiersza „Stara Warszawa”, napisanego w 1950 r. W jego drugiej zwrotce poeta pisze: „I tylko złote słońce co nade mną kona / Żywszym blaskiem oświeca dach starej Warszawy”. Lechoń dokonuje dalej retrospekcji, wracając do lat dzieciństwa. Ale na wiersz ten oprócz perspektywy historycznej należy patrzeć również z geograficznej. Lechoń znajdował się na emigracji w Ameryce a Warszawy miał już nigdy nie ujrzeć, skacząc 6 lat później z okna wieżowca.
Jak wiadomo, różnica czasu między Warszawą a Nowym Jorkiem wynosi 6 godzin (co mieliśmy okazję najwyraźniej uprzytomnić sobie 11 września 2001 r.). Lechoń wyobrażał sobie, że gdy nad nim zachodzi słońce, to właśnie mocniej oświetla Warszawę. Czy to możliwe? Tak, pod warunkiem, że znajdowałby się na Zachodnim Wybrzeżu, np. w Kaliforni w czerwcu, gdzie różnica czasu z Warszawą jest jeszcze a większa, a noc wyjątkowo krótka. Niestety, lektura „Dzienników” Lechonia dowodzi czego innego; poeta napisał Starą Warszawę we wrześniu, a ze Wschodniego Wybrzeża się nie ruszał. Astronomia nie była łaskawa tym razem poezji, Ziemia kręci się w przeciwnym kierunku, niż by to sprzyjało wiarygodności metafory Lechonia…
Trudniejszą jeszcze zagadkę zawarł stosunkowo niedawno poeta Jacek Podsiadło (ur. 1964). W wierszu „Post hippie” z 1986 r. (cytat wg. „Wierszy zebranych”, wyd II, s. 111) napisał on bowiem, że odkrył, iż świat kręci się w przeciwną stronę niż stare płyty Boba Dylana.
Dylan uchodził niegdyś za lewaka, ale przecież jego stare płyty kręcą się tak jak wszystkie winyle w prawą stronę, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. A dosłownie – w którą stronę kręci się świat – i czy się kręci? Czy światem jest Ziemia czy Wszechświat?


  • RSS