redaktora blog

Twój nowy blog

Coelho

3 komentarzy

Jak ciężki plecak jest w stanie nosić mężczyzna w sile wieku? Paolo Coelho wziął się za pisanie powieści „Demon i panna Prym”, poczynił zapewne odpowiednie doświadczenia, najpewniej na sobie samym. Z pewnością zakładał plecaki o różnym obciążeniu i wybierał się z nimi na przechadzki. Plecak, z którym udaje się do lasu pod hiszpańskim miasteczkiem Viscos tajemniczy przybysz – demoniczny bohater tej książki – waży 22 kilogramy, zawiera bowiem 11 dwukilowych sztab złota. Coelho informuje nas także, że ów przybyły z Ameryki Południowej Demon ma 52 lata, zaś Viscos, określane jako biedna mieścina – liczy 281 mieszkańców. Wiele w tych liczbach szacunku dla prostego czytelnika, autor niewątpliwie operuje konkretem.
Co do dziesięciu pozostałych sztabek „to jest ich dość, by każdy z mieszkańców Viscos nie musiał pracować do końca życia” – mówi tytułowy Demon do tytułowej panny Prym, ostantacyjnie zakopując na jej oczach swój skarb w lesie. Nie będę zdradzał, jak rozwinie się akcja tej pasjonującej powieści, wyjawię jedynie, że do jej zakończenia włącznie ta wypowiedź Demona nie zostaje zakwestionowana i przyjmowana jest przez autora jako prawda obiektywna. Niestety, aby uczynić wiarygodną scenę noszenia złota w plecaku do lasu, pisarz poświęcił niechcący logikę całej książki. Wnosząc ze zwyczaju płacenia za hotel kartą kredytową, akcja Demona i panny Prym musi rozgrywać się współcześnie. Gram złota kosztuje obecnie około 10 euro, zaś średnie zarobki we współczesnej Hiszpanii wynoszą – zależnie od regionu – 8 do 12 tysięcy euro rocznie. Złoto jest warte zatem niecałe ćwierć miliona euro, co należy podzielić przez 281 mieszkańców Viscos. Wychodzi mniej niż 800 euro na głowę. Przyjmując nawet, że Viscos jest naprawdę ubogim miastem, mniej niż dwa średnie wynagrodzenia miesięczne.
Czy posiadając kapitał 800 euro, da się nie pracować do końca życia? Przyjmując, że włożymy go nawet na 5–procentową lokatę terminową – aby żyć z odsetek, będziemy musieli utrzymywać się za około 10 eurocentów dziennie. Miejmy jednak nadzieję. że w kolejnej powieści Paolo Coelho wyjawi nam alchemiczną tajemnicę, jak tego dokonać.
Paolo Coelho „Demon i panna Prym” przeł. Basia Stępień i Grażyna Misiorowska, Drzewo Babel, Warszawa 2002
prze

Fisz

12 komentarzy

Niespecjalnie popisał się Fisz na płycie „F3″ wykonując utwór ze słowami „Ja mam dynamit wypełniony miłością”, gdyż dynamit jest to nasączona nitrogliceryną glinka, której już za bardzo czymś innym nie da się wypełnić.

Tworzywo Sztuczne „F3″ 2002

Kosmowska

1 komentarz

W dziejącej się współcześnie powieści „Prowincja” Barbary Kosmowskiej nauczycielka francuskiego ma jeszcze przedwojenne sztuczne zęby a nie jest na emeryturze, ciekawe kiedy zdążyły jej wypaść mleczaki?

Barbara Kosmowska „Prowincja” Zysk i S-ka, Poznań 2003 redakcja: ZOFIA DOMAŃSKA

Stasiuk

4 komentarzy

Ofiarą żółwiego tempa stał się Andrzej Stasiuk przy okazji powieści „Dziewięć”. Zapowiadał ją przez cztery lata, co się na nim zemściło. Skoro jej bohaterowie obserwują latający nad Warszawą reklamowy sterowiec, akcja musi się rozgrywać pięć lat temu wiosną kiedy taki aparat rzeczywiście latał (na fotografii to ta mała plamka w prawym górnym rogu nad wieżowcem na rondzie Waszyngtona). Tymczasem pisarz skrupulatnie wyliczając linie tramwajowe, podaje trasy wówczas nieaktualne jak 29, skierowane wtedy zamiast w Jana Pawła w Okopową (na Jana Pawła powróciła dwudziestka dziewiątka dopiero w 2004 r.). Co gorsza, Paweł, właściciel sklepu, liczy w starych złotych, a to wydaje się nieprawdopodobne wobec denominacji, która przede wszystkim właśnie wystawiających i przyjmujących rachunki zmusiła do szybkiego przestawienia się na nowe. A jeśli pisarz ma pewność, że reklamowe sterowce latały przed 1995 r.? No to i tak się kupy nie trzyma – nie było wtedy przecież telefonów „dżiesemów”, z których korzystają bohaterowie tej książki.

Andrzej Stasiuk „Czarne” Czarne 1999

Baniewicz

Brak komentarzy

W sensacyjno-politycznej powieści Artura Baniewicza „Drzymalski przeciw Rzeczpospolitej” Amerykanie wciąż nie złapali Saddama Husajna (choć już do wydania książki ponad miesiąc minął jak go złapali), zamiast ABW funkcjonuje ciągle UOP (nieistniejący od ponad roku), zamiast Mostu Świętokrzyskiego natomiast ciągle stoi Most Syreny (rozebrany dobre parę lat temu). Widać też, że autor Warszawę zna słabo, bo po sąsiednim Moście Średnicowym każe jeździć pociągom towarowym, podczas gdy w rzeczywistości odbywa się przezeń wyłącznie ruch pasażerski.

Artur Baniewicz „Drzymalski przeciw Rzeczpospolitej” WAB, Warszawa 2004, redakcja: ANNA RUDNICKA

Saramonowicz

1 komentarz

W „Lustrach” Małgorzaty Saramonowicz przedwojenni bohaterowie oglądając znaczki pocztowe są dumni ze startu polskiego balonu w stratosferę. Ciekawy to sposób zdobywania wiedzy o świecie. Wychodzi bowiem na to, że nie czytają gazet ani nie słuchają radia – taki znaczek na początku 1939 r., owszem, wydano, ale na dzień przed startem balon spłonął w Dolinie Chochołowskiej wskutek nieszczęśliwego wypadku.

Małgorzata Saramonowicz „Lustra” WAB, Warszawa 1999 redakcja: JAN GONDOWICZ

Pilipiuk

Brak komentarzy

Królem partaczy jest Andrzej Pilipiuk, który – uwaga! – deklarując się na okładce powieści „Kuzynki” jako „niezależny historyk” – ukazuje kapo z obozu koncentracyjnego nie jako funkcyjnego wieźnia, tylko jako umundurowanego hitlerowca, rewolwer Nagan przypisuje fabrykom francuskim a nie belgijskim, zaś o przełożonej autentycznej pensji żeńskiej Helenie Rzeszotarskiej pisze jako o młodej kobiecie, podczas gdy w roku, w którym ją opisuje dźwigała w rzeczywistości już piąty krzyżyk.

Andrzej Pilipiuk „Kuzynki” Fabryka Słów, Lublin 2003

Wolski

Brak komentarzy

Marcin Wolski w wydanej wiosną 1999 r. powieści „Według św. Malachiasza” każe bohaterom iść na dyskotekę do klubu „Hybrydy”, który owszem, został oddany do użytku po 4-letnim remoncie, ale dopiero jesienią owego roku.

Marcin „Według św. Malachiasza” SuperNOWA, Warszawa 1999

Pakosz

1 komentarz

Jerzy Pakosz w powieści „Na czarną godzinę” (Prószyński i S-ka, 1998) każe swojemu bohaterowi kupować w Warszawie połowy lat 90. popołudniówkę, podczas gdy od początku dziesiątej dekady XX w. dzienniki kolportowane są wyłącznie rano.

Jerzy Pakosz „Na czarną godzinę” Prószyński i S-ka, Warszawa 1998, redaktor JAN KOŹBIEL

Siemon 2

Brak komentarzy

W swojej drugiej powieści „Finimondo”, której akcja rozgrywa się w styczniu 2001 r. Piotr Siemion antycypował dla odmiany wejście do kin pełnometrażowej ekranizacji przygód Tytusa, Romka i A’Tomka, do czego doszło dopiero rok później. Dyskusyjny jest też tam wątek Big Brothera, choć na siłę dałoby się go wybronić.

Piotr Siemion „Finimondo” WAB 2004


  • RSS